Grudniowy "Limbus"

Grudniowe wydanie "Limbusa" już jest w rękach naszych czytelników. Zapraszamy do zapoznania się z niektórymi materiałami z ostatniego numeru szkolnej gazetki.


+Pięć  życiowych must have+

*Każdy ma swoją listę rzeczy, bez których, najzwyczajniej w świecie, nie przeżyje. Nic w tym dziwnego, przecież wszyscy mamy swoje przyzwyczajenia. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić pięć pozycji, które, moim zdaniem, są niezbędne, aby przetrwać jeden dzień z życia nastolatka.*

*Oliwia Kanwiszer*

 

+1. DOSTĘP DO INTERNETU+

Pewnie nikogo tym nie zaskoczyłam. Wyobrażasz sobie dzień bez dostępu do świata wirtualnego? Nie mówię tutaj o sprawdzeniu fejsa czy pisaniu ze znajomymi. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak prozaiczne rzeczy zostały przez nas uzależnione od internetu. O domowe sposoby na spranie tłustych plam pytamy wirtualne gospodynie. Po wzór na pole trójkąta nie sięgamy już do podręczników. Szybkość. Wygoda. Efektywność. Hasła XXI wieku.

+2. BRUM BRUM+

Dla tych, którzy już przekroczyli próg dorosłości i mają ,,plastik", ten dźwięk nie jest obcy. Przyznam, że gdyby ktoś teraz odebrałby mi prawo jazdy, to jestem jak bez nogi. Jeśli już raz doświadczyłeś tej wygody - wsiadasz i jedziesz, bez proszenia się mamy, siostry, kumpla- to wiesz, że trudno byłoby zrezygnować. W dzisiejszym świecie młody człowiek musi być dosłownie wszędzie. Nie ma czasu czekać na taxi. Wsiadam. Jadę. Tyle w temacie.

+3. CZAS+

Urodziny babci Stasi. Spotkanie klasowe. Domówka u Rudego. Randka z miśkiem. To wszystko w jeden wieczór? Do zrobienia. Co ułatwiłoby Ci życie? Dodatkowa godzinka? Dwie? Sorry. Skończyły się. W życiu mamy tyle do zrobienia. Hasło ,,życie jest za krótkie" nabiera sensu, kiedy masz naście lat i chęć doświadczenia miliona wrażeń na minutę. Trudno to wszystko pogodzić, ale nie mamy wyjścia.

Pozdrawiamy maturzystów! TIK TAK! Dla was zegarek przygotował ultraszybki czas. *Lalka* powtórzona?

+4.  CARMEX+

Może ten punkt dotyczy bardziej dziewczyn, ale Was, chłopaki, też zapraszam. Malutkie kremiki. Sztyft czy wyciskany, zawsze ratują życie, zwłaszcza kiedy ,,winter is coming".  Podejrzewam, że ponad połowa z Was ma pomadkę ochronną w kieszeni. Dobrze. Trzeba być gotowym...

+5. SPOTIFY PREMIUM+

Tak. To jest niebo. Nieraz pewnie w ciągu tygodnia oddajesz się na dziesięć minutek w strefę relaksu. Przy naszym budżecie (a czasem jego braku) nie możemy pozwolić sobie na weekendowe spa w Karpaczu. Z pomocą przychodzi para słuchawek i nieograniczony dostęp do muzyki. Niejeden potwierdzi, że szybkie brain off pozwala ruszyć dalej. Inne zastosowania? Autobus. Przed Tobą typowa wiejska gospodyni, która krzyczy przez telefon ciotce przepis na szarlotkę. Na siedzeniu za Tobą siedzi matka z dwojgiem dzieci, które z niewiadomych źródeł mają energii za stu. Jeszcze dodatek. Ulubiona stacja kierowcy? Radio polskie. Nie krępuj się. Rozkręć na full i zatapiaj.


 +Kim jest Hypatia?+

*Prawdopodobnie 90% z Was mija ją w drodze do szkoły – co tu dużo mówić –  trudno jej nie zauważyć. Zwraca uwagę każdego, kto obok niej przejdzie, a jest tam dokładnie od końca września 2017 roku. Skupiona na swych filozoficznych przemyśleniach, Hypatia z Aleksandrii ozdobiła ścianę dawnej przychodni – która znajduje się dosłownie obok budynku liceum. Ale właśnie… Kim jest Hypatia i co ona tam robi?*

Tomasz Teodorczyk

 

+STREET ART I HUTNIK PLUS+

Moje (często) cyniczne spojrzenie na społeczeństwo – a także różne przeżycia – zmuszają mnie do stwierdzenia, że wielu gostynian nie ma pojęcia o wydarzeniach w mieście. Niewielu słyszało o przedsięwzięciu związanym z  muralem *Hypatia z Aleksandrii*. Nie chcąc Cię, Czytelniku, zanudzać, w skrócie przedstawię proces powstawania tego dzieła oraz opiszę własne wrażenia przy jego współtworzeniu.

Organizatorami przedsięwzięcia byli pani dr Izabela Cwojdzińska-Jankowska i pan Marcin Krawiec. Mural powstał w ramach projektu +*Hutnik Plus*+, dzięki pomocy Narodowego Centrum Kultury, które przeznaczyło odpowiednie środki umożliwiające wykonanie pracy.  +*Street Art – sztuka miasta*+ było otwartym wydarzeniem i każdy mieszkaniec mógł wziąć w nim udział. Rozpoczęto wykładem dr Kamili Kamińskiej, dzięki temu  przybliżono uczestnikom pojęcie street artu oraz jego rolę na świecie i w Polsce. W drugiej części projektu, wszyscy chętni mieli możliwość współtworzenia muralu,a nad wszystkim czuwał mistrz graffiti –pan Dariusz Paczkowski.

+TWORZENIE MURALU+

Użyto około stu farb. Z kilkunastoma mieszkańcami Gostynia, w tym z członkami klubu dyskusyjnego *Hypatia. Kapitał myśli* oraz pracowni artystycznej *Arte Fakt* (do której należy nasz wspaniały pan Witek Bartosz ze sklepiku), malowaliśmy cały dzień. Co do malowania – stosowaliśmy technikę nakładania na siebie wcześniej wyciętych szablonów. +Dla większości z nas to było pierwsze spotkanie z graffiti.+ Wydawać by się mogło, że całą pracą zajmie się pan Darek Paczkowski. Jak się okazało – to wspólnie pracowaliśmy i współtworzyliśmy Hypatię. Nie było łatwo – momentami drobne błędy mogły zaważyć na efekcie końcowym. Ale się udało i ostatecznie skończyliśmy kolejnego dnia rano. Było to naprawdę niesamowite przeżycie i wyjątkowe doświadczenie! Nie sądziłbym, że wspólne malowanie może tak bardzo zintegrować i wiele nauczyć. Zadowoleni z pracy, wszyscy podziwiamy mural do dzisiaj!

+TO KIM JEST HYPATIA?+

Wśród mieszkańców Gostynia znalazło się (i pewnie znajdzie) wielu krytyków: Bo po co to? Czemu tam? Za czyje pieniądze? I czemu jakaś Hypatia z Aleksandrii, skoro my z Gostynia? Trudno jest takim osobom czasami coś wytłumaczyć – skoro z góry oceniają wszystko krytycznie. +Hypatia z Aleksandrii to historyczna postać kobiety, która w czasach starożytności odznaczała się niebywałą wiedzą matematyczną i astronomiczną. +Poza nią, na muralu znajduje się jeszcze dziewczynka patrząca w stronę filozofki. Mural ma symbolizować chęć nabycia wiedzy i spojrzenia w przyszłość. Powstała praca ma również związek ze wspomnianym gostyńskim klubem dyskusyjnym *Hypatia. Kapitał myśli*.


+Prawda to wyzwanie+


*Czy publiczne przemawianie, wygłaszanie własnych poglądów, mówienie wprost co leży nam na sercu, można nazwać odwagą? Czy to pojęcie już na zawsze pozostanie domeną ludzi bezpośrednio ryzykujących życie? A może powinniśmy dostrzec bezkrwawe ofiary i zimne wojny toczące się na co dzień wokół nas?*
                           

Aleksandra Majewska


           
Odwaga to cecha, której obecności w codziennym życiu nie zauważamy, ale ona towarzyszy nam bardzo często. Jest nią szczerość w stosunku do swoich przyjaciół, nawet jeżeli to, co powiesz, ich zaboli. Jest nią jasna postawa w stosunku do gnębienia słabszych. Jest nią nawet asertywność, której tak często nam brakuje. Odwagą jest także wyrażanie własnej opinii, nawet jeżeli nie zawsze jest słuszna. Zaprezentuję Ci, Drogi Czytelniku, fenomen, który do tej pory jest dla mnie nieodgadniony.+ Nie umiem zrozumieć, dlaczego ludzie nie doceniają mówców.+ Pozostają oni niezauważeni, nawet gdy prowadzą wielkie rzesze, kiedy słuchają ich tłumy, przymykamy na to oko, póki nie dojdzie do krwawej rewolucji albo kolejnej wojny światowej.

Hitler był lekceważony przez wiele państw, do pewnego momentu uważano go za zwykłego, niegroźnego wariata. Jednak ten „wariat” miał odwagę przemówić do tłumu, powiedzieć mu to, co chciał usłyszeć w takiej formie, by zgadzało się to z jego własnymi ideami. Słowem, umiał on przekonać do swojego szaleństwa miliony rodaków, był w stanie sterroryzować całą Europę, doprowadził do najkrwawszej wojny w dziejach. Czy zatem należy bagatelizować ludzi, których widzimy przy mównicy, czy może jednak warto wysłuchać i przemyśleć, czy idee przez nich głoszone nie są przypadkiem początkiem czegoś większego? +Jak wiele dobrego uczyniło słowo? 

Sufrażystki, to, według mnie, najprostszy przykład, jak wiele można zdziałać, gdy ma się odwagę w imię słusznej idei sprzeciwić temu, co panuje. Powstały w Anglii i Stanach Zjednoczonych, gromadząc znacznie więcej przeciwników niż zwolenników. Ci drudzy byli jednak bardziej wytrwali. W imię walki o prawa kobiet były one gotowe do największych poświęceń. Bo często zapominamy, że kobiety mają prawa wyborcze dopiero od niecałych stu lat. W Polsce prawa zostały przyznane im w 1918r., tuż po odzyskaniu niepodległości, co nie oznacza, że w naszym kraju nie działały sufrażystki - wręcz przeciwnie. Zapoczątkowały one działalność obecnych feministek. Dla jasności, Drogi Czytelniku, kiedy w tym artykule pojawia się słowo „feministka”, to oznacza ono kobietę otwarcie walczącą o równość płci, a nie o kobietę rodem z kultowej *Seksmisji*, kobietę, która nienawidzi mężczyzn dla zasady, to seksizm, proszę, nie mylmy pojęć.

Obecnie feministki działają prężnie w wielu państwach, walczą o prawa  kobiet w  krajach Trzeciego Świata, o zaprzestanie dyskryminacji, o to, by kobiety przestały być towarem, a mogły zacząć, na równi z mężczyznami, wyrażać swoje poglądy, uczestniczyć w polityce i rozwijać swoje pasje. Dzięki tym kobietom, które miały odwagę wyrażać swoje zdanie i nie dały wmówić sobie, że są od kogoś gorsze, żyjemy teraz w świecie równych praw, przynajmniej z założenia, a płeć nie jest już kryterium wykonywania zawodu czy dostępu do nauki.

Żyjemy w państwie, w którym mamy wolność słowa, cieszmy się tym! + A przede wszystkim korzystajmy z tego, nie bójmy się mówić, co myślimy, wystawiać na opinię innych, angażować w akcje, które uważamy za słuszne i przeciwstawiać temu, co według nas jest złe, fałszywe, obłudne. Wszystko w swoich granicach, wszystko z poszanowaniem dla opinii i poglądów drugiego człowieka. Póki nie masz odwagi przemówić, nikt Cię nie usłyszy, bojąc się tego, co pomyślą inni, nigdy nie dowiesz się, ilu ludzi ma podobne do Ciebie poglądy i zainteresowania. Ludzie z zasady dzielą się na dwa typy: odważnych, niebojących się szczerości i prawdy oraz konformistów, wybierających wygodę i przeciętność, krytykujących w zaciszu domowym wszystko, jednak bez chęci do zmiany samego siebie. Tylko od Ciebie zależy, z którą grupą się utożsamiasz i czy już zawsze chcesz biernie przyglądać się sukcesom ludzi, którzy przestali się bać.